Wyszukaj :    
   





Swoją drogą...

Dura lex, sed lex  - łac. twarde prawo, ale prawo - to rzymska zasada prawnicza wyrażająca absolutną supremację norm prawa, zgodnie z którą należy bezwzględnie stosować się do przepisów ustaw niezależnie od ich uciążliwości oraz konsekwencji dla zobowiązanego.  Prawo więc trzeba przestrzegać, nawet gdy jest niedoskonałe.

Z ułomnościami naszego prawa drogowcy borykają się od lat, choć zawsze z nadzieją, że w końcu zostanie ono udoskonalone tak, by jego stosowanie i przestrzeganie nie wywoływało w codziennych działaniach poczucia bezsensu i frustracji. Niestety, nadzieje na poprawę sytuacji okazują się płonne. Inwestorzy stanęli przed trudnym wyborem: którą supremację norm prawa w realizacji przedsięwzięć drogowych uznać za słuszną - krajową czy unijną, a więc tym samym odpowiedzieć sobie na pytanie, czy zabiegać o fundusze unijne?

Komisja Europejska postawiła twarde wymagania w zakresie dostosowania naszych przepisów ochrony środowiska do unijnych dyrektyw. Słusznie, bo po naszej akcesji prawo wspólnotowe jest nadrzędne dla Polski . I w ten oto sposób okazało się, że już rozpoczęte inwestycje realizowane są z naruszeniem unijnego prawa. Ponadto realna staje się groźba rozbiórki już zbudowanych dróg i oczywiście utraty unijnych dotacji skierowanych na realizację Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko. Resort rozwoju regionalnego nie kryje, że odmówi składania wniosków do Brukseli, jeśli nasze przedsięwzięcia nie będą solidnie przygotowane, zgodnie z procedurami określonymi europejskimi dyrektywami. Twarde prawo, ale (przecież) prawo...

Jak więc postępować w sytuacji prawnego pata? Faktycznie nikt nie zna poprawnej odpowiedzi, za to na pewno w obecnie panującej sytuacji, należy w podejmowanych decyzjach inwestycyjnych zachować zimną krew i wykazać się nieprzeciętną rozwagą.  I na to właśnie w tym wydaniu „Polskich Dróg" zwracamy szczególną uwagę w dziale „Ochrona środowiska" (str. 65). Więc wbrew słoneczno-wakacyjnemu optymizmowi nastrój w drogownictwie nie jest najlepszy. I trochę dziwi wiara resortu infrastruktury, który w lipcowych komunikatach podkreślał, że widmo zagrożeń w realizacji drogowych projektów zostało zażegnane i nie ma już żadnych przeszkód formalno-prawnych.

 

W letnim skwarze na czoła drogowców występują siódme poty, ponieważ resort rozwoju regionalnego ponadto alarmuje, że gwałtowne umocnienie się złotego w ostatnich miesiącach spowodowało, że środki przyznane Polsce na lata 2007-2013 gwałtownie się kurczą. Wartość unijnego wsparcia w ciągu ostatniego roku spadła już o 20 procent.

Swoją drogą... Dzień Dobrych Wiadomości jakoś dla drogownictwa nie nadchodzi...

Redaktor Naczelna